wyjaśnieniem, od kogo i dlaczego otrzymałem tę przesyłkę.

jakiś młody człowiek, rzekomo z biura szeryfa w Bakersville, odebrał strzelbę. Podał numer
- Rainie...
niego. – No więc, co się tutaj stało, Bradley?
prędkością kolejne samochody – prawdopodobnie rodzice wezwani z pracy.
- A rodzeństwo? - spytał Quincy.
Był zmęczony. Ale nie mógł spać. Martwił się o Becky. Powinien ruszyć się, zrobić coś.
szczegółowych oględzin ścian.
listowy.
Któregoś dnia będę chciał o tym usłyszeć.
- Nie można tego wykluczyć - odparł spokojnie doktor Andrews. Po
w sercu urazę. Ojciec wychował swoje jedyne dziecko najlepiej, jak umiał.
Nawet nie próbował reagować na te komentarze. Zrozumieją go, kiedy
dotykiem dźwigni zmiany biegów. Wspaniałe uczucie, jak poskramianie na¬
Quincy’emu do zrozumienia, że nie może mu poświęcić wiele czasu. Musi zająć się zaległą


zobaczmmpersonalloansmasaż leczniczy kręgosłupa

- I odnajdzie? - spytał zatroskany Mały Książę.

też mam swoje zasady, Quincy, i nie łamię ich. Wszyscy idziemy przez życie, dokonując
gdy dorastał, miał możność zarówno dobrze zapoznać się z bronią, jak i z ciężką pięścią
znajomych. I zdawała sobie sprawę, że Quincy też na nią patrzy. Jego spojrzenie było

wyrwana ze ściany i rzucona przez pokój. Na podstawie znajdował się


- Dlaczego? - spytała nieufnie.
się z jakiejś gąsienicy, której Mały Książę nie dostrzegł podczas sprzątania swojej planety.

Znowu zadrżały mu kąciki ust. Rainie z zadowoleniem zauważyła, że go rozbawiła, ale

Spojrzała na niego takim wzrokiem, jakby postradał rozum.
- Nie ukarałbyś go więc za to, że straciłeś przez niego Światło Księżyca?
kiedykolwiek je utracił, bo wszystkie jego przykre wspomnienia znikną...